Mrok, Krew i Wytrwałość: Recenzja „Wrona z Madenfal” – Przmysław Osowski
Cześć, Mroczni Rycerze! Dzisiaj przychodzę do Was z czymś wyjątkowym. Z książką, która wgryzła mi się w głowę i nie chce puścić. Jeśli w fantastyce szukacie czegoś więcej niż smoków i elfów, jeśli pociąga Was mrok, ale nie taki scenograficzny, a ten prawdziwy, gęsty, tkwiący w ludzkich duszach, mam dla Was perełkę. Mowa o „Wrona z Madenfal”, debiutanckiej powieści Przemka Osowskiego. I od razu Wam powiem: ta książka to dowód na to, że prawdziwa pasja i wytrwałość potrafią zdziałać cuda.
Debiut, z grubej mrocznej rury 📘
Zacznijmy od czegoś, co budzi mój bezbrzeżny szacunek. W dzisiejszych czasach, gdy rynek książki jest zdominowany przez wielkie wydawnictwa, autor-debiutant nie ma lekko. A co dopiero autor, który postanawia wziąć sprawy w swoje ręce i wydać powieść samodzielnie. Przemek Osowski to zrobił. I nie wypuścił w świat jakiegoś rozlazłego potworka, ale dopracowaną, brutalną i dojrzałą powieść.
Często narzekamy, że na półkach brakuje świeżości. Tutaj mamy człowieka, który z uporem i determinacją doprowadził swój projekt od pierwszej litery do ostatniej kropki i fizycznej książki, którą trzymam w rękach. Za tę wytrwałość, za wiarę we własną historię i za odwagę, chylę czoła. To inspirujące i pokazuje, że dla dobrej literatury nie ma barier. A „Wrona z Madenfal” to jest cholernie dobra literatura.
Wrona z Madenfal
Autor: Przemysław Osowski
Wydawnictwo: Self-publishing
Stron: 456
Dlaczego warto przeczytać ?

Chcesz wiedzieć, co sądzą inni?Zapoznaj się z opiniami na

Zajrzyj niżej i sprawdź, gdzie możesz upolować książeczkę!📚
Dla Twojej wygody ceny układają się od najniższej, bo kto by nie chciał zaoszczędzić paru grosików na kolejną lekturę? 😉
Świat, w którym nadzieja umarła ale może warto poszukać odpowiedzi ❓
Wyobraźcie sobie świat, z którego od pokoleń nikt nie zdołał uciec. Gjaladen. Kraina uwięziona przez tajemnicze Mgławice. Kształtują rzeczywistość, zaburzają pory roku, sieją szaleństwo wśród zwierząt i rodzą potwory z najgłębszych ludzkich lęków. To świat brudny, bezwzględny i pozbawiony złudzeń. Idealne miejsce na wakacje, prawda?
Sam autor przyznaje, że chaos w tej opowieści nie jest wadą, lecz świadomie przyjętą formą. To historia celowo nieoczywista, która wymyka się prostym schematom. Jako czytelnicy musimy być aktywni. wciąż rozkminiać sens wydarzeń, łączyć tropy, by upewnić się, że dobrze wszystko zrozumieliśmy. To fantastyka wymagająca, która nie podaje odpowiedzi na tacy. Tu nie ma miejsca na „łatwe wyjścia” i bardzo dobrze, bo przyjemność odkrywania ukrytych tropów jest dzięki temu o wiele większa.

Bohaterowie z bliznami na duszy 🦸♀️
Ach, ci bohaterowie… Autor naprawdę postarał się, by nie byli to kartonowi herosi z błyszczącymi mieczami i uśmiechami z reklamy pasty do zębów. Oj nie, tutaj każdy ma swoje rany i to nie tylko na ciele, ale przede wszystkim na duszy.
Główny bohater, Hjalkan, nie jest typowym herosem. To człowiek, który dorastał w tym wypaczonym świecie, a jego spojrzenie, jak sam sugeruje opis, jest pełne nieugiętej ciekawości, ale też głębokiej nieufności i gniewu wobec wszystkiego, co ukrywa się w purpurowej mgle. Jego celem jest odnalezienie tajemniczej wrony, ale nie będę dalej spoilerował. Na waszym miejscu bym pomógł Hjalkanowi.
A potem mamy Nokramę, błędnego rycerza z tragiczną duszą. To ten typ bohatera, o którym myślisz: „ależ on jest szlachetny!”… a chwilę później: „no dobra, ale czemu akurat służy złym?”. Życie, co zrobisz.
Nie mogę też nie wspomnieć o Niedźwiedziu. Oj, ten to dopiero jest chodzącym pechem! Gdyby istniał konkurs na bohatera, który najczęściej wpada w tarapaty, Niedźwiedź zgarnąłby złoto, srebro i brąz w jednym sezonie. I choć serce się kraje, to przyznam, czyta się o nim z fascynacją i lekkim uśmiechem, bo wiesz, że jeśli coś może pójść źle… to właśnie jemu pójdzie.
Tak więc ciekawych bohaterów wam nie zabraknie!
Przygoda, że czuję Kresa, duch Abercrombiego i nietypowy słowiański zew!
Są książki, które pachną znajomo już od pierwszej strony i „Wrona z Madenfal” zdecydowanie ma w sobie według mojej skromnej oceny. aromcik Kresa i szczyptę brutalnego humoru Abercrombiego. To taki literacki koktajl, w którym znajdziesz bezkompromisowość, mrok i postaci, które nie dają się łatwo zaszufladkować. Ale to nie koniec atrakcji!
Do tego dochodzi mitologia słowiańska, ale nie taka prosta, w stylu „o, patrz, rusałka, hej!”. Autor robi z nią coś o wiele ciekawszego. Tu wierzenia nie wyskakują z lasu jak NPC z dialogiem, tylko zmieniają się razem z historią, z bohaterami, z mroczną mgłą. W efekcie dostajemy coś świeżego,nasze znajome mity, ale przepuszczone przez filtr grozy i tajemnicy.
Efekt? Historia, która potrafi zaskoczyć i sprawić, że zaczynasz się zastanawiać: czy to potwór z mgły, czy może jednak odbicie mojego własnego strachu? A jeśli czujesz ducha Kresa i Abercrombiego, to wiedz, że jesteś w dobrych (i krwawych) rękach.
I w sumie, spotkałem opinie że klimatem książka przypomina „Grę o tron”. No ale tu przyznaję się ze wstydem: ja tej słynnej „gry” ani nie czytałem, ani nie oglądałem (no może jeden odcinek) Wiem, wiem, fan fantastyki bez „Gry o tron” to trochę jak krasnolud bez brody. Ale spokojnie, kiedyś usiądę, nadrobię i wtedy już będę mógł rzucać mądrymi porównaniami na lewo i prawo.
Rycerski werdykt: Brać i czytać (albo słuchać)! 👑
Jeśli tak wygląda debiut, to ja nie mogę się doczekać, co Przemek Osowski pokaże w przyszłości. „Wrona z Madenfal” to książka znakomita. Pamiętajcie jednak, że, jak przyznaje sam autor, to powieść celowo nieoczywista, która nagradza cierpliwość i dociekliwych. To historia, w której wiele z najważniejszych rzeczy kryje się między wierszami.
To nie jest poziom debiutanta, a raczej wprawionego w bojach pisarza. Za upór, za samodzielne wydanie tak dopracowanej książki i za odwagę stworzenia czegoś wymagającego, ogromny szacunek. Trzeba wspierać i podziwiać takich twórców. Z całego serca polecam! Kupujcie, czytajcie i dajcie znać autorowi, że jego praca została doceniona. To z pewnością doda mu skrzydeł do pisania kontynuacji.
UWAGA: Jak chwycisz książkę w dłonie, możesz przekroczyć próg domu, zbudowanego z myśli autora, lęków i snów. Przechodź więc przez korytarze uważnie. Być może odnajdziesz w nich cząstkę siebie.

Witajcie w mieście Kłamstw! Do przeczytania (lub posłuchania)! 🎧📖
Twój blogowy przewodnik po krainach wyobraźni
Zapraszam również do obserwowanie mojego kanału na Instagramie
Polecam zapoznać się również z recenzjami książek znajdujących się na blogu:
„Eldorado” Arkadego Saulskiego,
„Psy Pana” Marcina Świątkowskiego,
„I Przekroczył Granicę” Jarosława kukiełki,
„Nerwy Ze Stali” Anny Van Steenbergen

Przemysław Osowski
Zapraszam również do obserwowania profilu autora aby nie przegapić kolejnych książek.


